czwartek, 23 kwietnia 2015

1. Tęsknota

Hej, mój blog, nowy xd .... Mam nadzieję że wam się spodoba :) A na początek króciutka notka .... następne będą dłuższe :)                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                             Budzę się z krzykiem, znowu śniła mi się śmierć i okropne tortury Peety. a ja
nie mogłam nic zrobić. Ten sam sen dręczy mnie już od kilku miesięcy, od kiedy Peety nie ma przy mnie. Ta tęsknota mnie dobija. Tęsknota za jego ciepłymi silnymi a jakże delikatnymi ramionami
tulącymi mnie do snu. Bardzo mi tego brakuje.
Wstaję niechętnie z łóżka, idę do łazienki wziąć prysznic. Ciepła woda ogrzewa moje ciało, choć nadal mam dreszcze. Tak bardzo bym chciała żeby był teraz przy mnie, przytulił mnie. Ale to nie możliwe.....A poza tym nie chce żeby jeszcze bardziej przezemnie cierpiał, już dosyć skrzywdziłam ludzi, tych których tak bardzo mi zależało : Finnick, Cinna, Mags, Prim - moja kochana, mała, a jakże mądra siostrzyczka, Prim. Bardzo mi jej brakuje. - Mogła bym tak wymieniać godzinami, na wspomnienie o nich łzy pieką  mnie pod powiekami, aż w końcu drobne łzy zamieniają się w głęboki szloch.  Uspokajam się dopiero po  30 minutach. Wychodzę z kabiny, wycieram, i ubieram się w to co wpadnie mi w ręce, tym razem jest to, granatowy sweterek, czarna bluzka i zwykłe jeansy.
Osuszam włosy ręcznikiem, rozczesuję je ( z ledwością ) i splatam w standardowy warkocz. Wychodzę z łazienki, oczy na pewno mam podpuchnięte. schodzę na dół. Ktoś dobija się do drzwi. Haymitch. Idę mu otworzyć. Wchodzi, trzeźwy. Już od kilku dni nie pije z mojego powodu.

- Jak się trzymasz, skarbie ?
- A jak myślisz ? - Mówię z ironią w głosie
- Tak bardzo za nim tęsknię - mówię sobie pod nosem.
- To zadzwoń do niego - Uśmiecha się. --- O nie!!! słyszał to.
- Nie - Mówię stanowczo, nie wiem dlaczego.
- Dobra jak chcesz. Twoja sprawa. Ja już pójdę. - żegna się i wychodzi.

Resztę dnia spędzam jak zawsze siedząc na kanapie z nogami do brody, płacząc i rozmyślając, nic nie jem. Nie czuję głodu. Idę spać dość wcześnie. Znów to samo. Koszmary, śmierć Peety, rozerwane ciało mojej kochanej siostry. Budzę się natychmiast, jestem cała zlana potem. Jest dopiero 6:44, wstaję, ubieram się we wczorajsze ubrania, Schodzę na dół, siadam na kanapie i dobywam mój codzienny rytułał. Siedzę tak dobre 3.5 godziny, gdy nagle rozlega się walenie do drzwi. Haymitch - myślę sobie. Idę otworzyć.. Otwieram drzwi i nogi się podemną uginają, Strach mnie przeszywa widząc kto przed nimi stoi.........

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz