poniedziałek, 13 lipca 2015

WAŻNE !

TEGO BLOGA JUŻ NIE PROWADZĘ ALE PROWADZĘ INNEGO ... MAM NADZIEJĘ ŻE TAMTEN JEST O WIELE LEPSZY http://dystrykt12.blox.pl/html   ZAPRASZAM ;*

środa, 8 lipca 2015

32. Tracę grunt

Nigdzie nie  widzę Peety...Już bardzo długo go nie widzialam
Jestem zaniepokojona tym faktem...Bo co jeśli on....
Ale nie, to nie możliwe, przeciez on poszedł z Haymitchem.
- Ciemna maso, o czym tak myślisz? - Johanna szturcha mnie łokciem.
Spoglądam na nią i ona chyba się domyśliła
- Spokojnie, zaraz go zobaczysz, a po za tym...- Nie daje jej dokończyć bo zaczynam biec w kierunku Peety, który stoi z Haymitchem na chodniku.
Kiedy do niego podbiegam on natychmiast się odwraca i łapie mnie w swoje ramiona....Wreszcie..
Przez chwilę trzyma mnie w swoich ramionach, po czym odsuwa mnie od siebie, ale tak że nadal moje ciało tkwi przy jego ciele
- Katnis! Co się stało? - W jego oczach widzę strach i troskę
- Za długo Cię nie widziałam - Z powrotem wtulam się w niego a on obejmuje mnie ciepłymi i dużymi dłońmi, gdybym mogła została bym już tak na zawsze..
- Jest już okej? - Szepcze mi do ucha
- Tak, - odpowiadam
- Możemy już iść?! Nie mam zamiaru tutaj tak stać tylko dlatego że wam tak pasuje! - Jak to Johanna, musi zrobić koło siebie szum..
Odsuwam się od Peety, łapie mnie za rękę i wracamy. Po drodze spotykamy kilku przechodniów którzy spoglądają za nami,ale ja nie zwracam uwagi na nich.
- Katniss, bedziesz wyglądać przepięknie - Effie jest zachwycona,
- Effie, ona zawsze pięknie wygląda - Sprzecza się Peeta..
- Och, no  jasne..Dla ciebie to nawet nago wygląda pięknie, nawet w zadużuch brudnych przepoconych dresach i tłustych włosach..- Johanna oczywiście musiała dodać coś od siebie
- Nago jest najpiękniejsza! - Peeta się chwali ..Ja nie wytrzymuję i wybucham śmiechem, po chwili idąc wszyscy się śmieją.

Nawet nie zauważam kiedy dochodzimy do pałacu, w drzwiach mijamy strażników i idziemy korytarzem do naszych pokoi, każdy się rozdziela, Ja z Peetą idziemy do swojej, Johanna do swojej..ii chwila...Dlaczego Effie i Haymitch idą do tego samego? Szturcham Peete w ramie, on odwraca się i gdy też to widzi unosi brwi, a ja prawie nie zauważalnie wzruszam ramionam ..
Kiedy weszliśmy do pomieszczenia, wydawało się takie przytulne.....Nie dokańczam tej myśli, ponieważ po chwili czuję ciepły oddech na szyji i ciepłe dłonie oplatające mnie w talii, wstrzymuję oddech gdy tracę grunt pod nogami, po chwili ląduję na łóżku a Peeta na mnie..
Czuję lekki nacisk jego ciała na moje...Tak bardzo go pragnę..
Peeta zaczyna mnie całować namiętnie, a ja go pogłębiam...Jego pocałunki są przepełnione pożądaniem, miłością i namiętnością.
Zaczynam rozpinać mu koszulę i czuję jak jego dłonie delikatnie wsuwają się pod moją bluzkę...Gładzie mój brzuch, ale kiedy przesuwa palcem po obrzeżach biustonosza.....Czuję jak rośnie we mnie pożądanie..Już dłużej nie wytrzymam.
Szybkim ruchem pozbawiam go koszuli, on jednak nie pozostaje dłużny, bo po chwili moja bluzka ląduje na podłodze, nasze ubrania......Jestem w samej bieliźnie.
Peeta zaczyna całować moją szyję, dekolt ..wolnymi pocałunkami całuje mój brzuch...Zaraz eksploduje...
Potem znów wraca do ust...
Nasza bielizna staje się zbędna.......
Czuję, mojego Peete, nareszcie....Wbijam mu paznokcie w plecy, po czym drapię go aż w stronę łopatek...

Leże, wtulona w Peete, w jego ciepłe i silne ramiona.....
- Przepraszam - Boże, jak jest mi głupio....Mam ochotę zapaść się pod ziemie.
- Nie masz za co... śpij..- Choociaż jest dopiero 13:27.. Ja zasypiam
Jestem wykończona zakupami...


Mam nadzieję że wam się spodoba ♥ 

sobota, 4 lipca 2015

31.Zakupy

Gdy nagle rozlega się pukanie do drzwi, Peeta od razu zeskakuje z łóżka i podchodzi do drzwi.
Ja siadam na łóżku. 
Gdy Peeta otwiera drzwi, do środka wpada Effie z Johanną.
 Oczywiście Johanna odzywa się jako pierwsza
- Wy jeszcze nie gotowi? Ruszcie się! Macie 5 minut, a jak się spóźnicie wtargnę tu z siekierą i nie chcecie wiedzieć co wam zrobię! - No tak, cała Johanna.
- Ubierajcie się szybko i chodźcie - Mówi Effie z tym kapitolańskim akcentem, który tak bardzo mnie irytuje.
- Dobra, dajcie nam się przebrać - Peeta też nie jest zadowolony z obrotu sprawy
- Tylko ruszcie się,..Co za pół mózgi! - Krzycząc to, Johanna zamyka drzwi .
- Dlaczego ona zawsze musi nam przeszkodzić? - Peeta jest naprawdę zdenerwowany, a ja? No cóż, ja wybucham śmeichem, przez chwilę patrzy na mnie zdziwiony, ale po chwili i on się rozpromienia
- Trzeba się przebrać. - Wyjmuję z szuflady czarne spodnie, trochę obicisłe ale dla mnie są wygodne ( rurki) , i czarną bluzkę z długim z jakimiś napisami na biało.
Wchodzę do łazienki, zamykam drzwi. Rozpuszczam włosy i rozczesuje je po czym z powrotem zaplatam w warkocz. Myję zęby i przebieram się.
Gdy wychodzę Peeta jest już gotowy. Ma na sobie Jeansy o wąskich nogawkach, czarną bluzkę i szarą bluzę.

Wychodzimy z naszego przedziału trzymając się za ręke.
Kiedy napotykamy Effie i Johanne obie są już gotowe do wyjścia.
Jo ma zwykłe jeansy i niebieską bluzkę.. A Effie, jak to Effie, , niebieska peruka z kwiatam , niebieska suknia równie ż w kwiaty, ale jest w miarę prosta, bez żadnych wywijasów itp.
A buty ma na bardzo wysokim koturnie też są niebieskie. Ja prędzej bym się zabiła na takim obsasie niż gdzie kolwiek bym sie ruszyła.
- Gotowi? - Jest bardzo zadowolona, w końcu to jej żywioł.



Idziemy ulicami kapitolu, wszędzie pełno sklepów z ubraniami, z bardzo dziwnymi ubraniami.
Na nasze szczęście jest mało ludzi i żadnych dziennikarzy
Wchodzimy do różnych sklepów, oczywiście Haymitch i Peeta poszli do innych sklepów.
Nie ma go zaledwie godzinę a ja już za nim tęsknię.
Otrząsam się gdy Effie każe mi przymierzyć następną ...
Przymierzyłam chyba z tysiąc sukni, jestem zmęczona i wyczerpana.
W końcu Effie przynosi jeszcze jedną, i ta jako jedna przykuwa moją uwagę.
Kiedy mam ją na sobie przeglądam się w lustrze, jest piękna.,.. Jest cała kremowa, w pasie przwiązana, paseczkiem, jest bez ramiączek i cała lśni , i oczywiście jest do ziemi  - Idealna,- Mówię do Effie i lekko się uśmiecham, jedj oczy aż błyszczą
- Ona jest .... najidealniejsza, - Ma rację.
- O Matko! Ciemna maso, skąd wytrzasnęłaś takie cudo! Bierz ją ....
Idę do kasy, płacę i wychodzimy.
Oczywiście mi najdłużej zeszło z wyborem sukni.

Ps. Tak wygląda suknia Katniss. ♥♥

piątek, 3 lipca 2015

30.On nie żyje!

Jestem na przyjęciu, do okoła pełno gości, znajomych  nieznajomych i .... i on. Stoi w rogu na końcu sali, z kieliszkiem czegoś w ręku ... uśmiecha się,.Gale....Zauważam Johanne, podchodzę do niej....Uśmiecham się , przynajmniej próbuję,...Znów spoglądam na niego, on patrzy na mnie przez cały czas, na ustach gości mu bez przerwy ten sam uśmiech, który miał gdy mnie porwał.
Próbuję zająć myśli czymś innym.
- Jo, gdzie jest Peeta? - Naprawdę nie wiem, już długo go nie widziałam..
- Katniss, to Ty nic nie wiesz? - Patrzę na nią zdziwiona, czego miałabym nie wiedzieć? Ona chyba zauważa że nic z tego nie rozumiem..więc kontynuuje
- Peeta.....- jąka się
- Johanno, możesz mi do jasnej cholery powiedzieć gdzie on jest! - Jestem już dość zdenerwowana.
- Już nigdy go nie zobaczysz...bo ... - Nie kończy. Ja jestem już wściekła....dlaczego ja nigdy o niczym nie wiem?
- NO GADAJ! - Wszyscy się na mnie gapią, ale nie obchodzi mnie to. Ja tylko chcę wiedzieć gdzie jest mój Peeta....Mój Peeta.....
- Gale ...on...zabił Peete.....Peeta nie żyje...rozumiesz? On nie żyje! - Johanna ma łzy w oczach, które po chwili spływają po jej policzkach....Do mnie jeszcze nie dotarło co ona przed chwilą powiedziała..
- CO? CO TY W OGÓLE MÓWISZ? - Johanna, szlocha, teraz to już wszyscy się gapią..
- KATNISS, ON NIE ŻYJE! ROZUMIESZ? NIE ŻYJE! - Dociera do mnie, znaczenie tych słów. Ciężko osuwam się na kolana, po moich policzkach zaczynają płynąć łzy niczym rwąca rzeka.
- Nie to nie możliwe! On musi żyć! Peeta! On jest moim powietrzem, moim sercem! Całym moim światem! Bez niego nie ma mnie!  Rozumiesz! Ja go kocham! On musi żyć! Bez niego nie mam po co żyć, nie mam dla kogo żyć! - Drę się na całą salę, nie obchodzą mnie ludzie gapiący się na mnie, nic mnie nie obchodzi! Chowam twarz w dłonie, nadal płacząc.\
- Kłamiesz! On żyje! Mój Peeta żyje! - Po tych słowach jeszcze bardziej się rozpłakuję, .. teraz to już wyję ma calą salę. Mój Peeta nie żyje. Moje serce umarło, nie ma nic, nie mam nikogo. Totalna pustka.. Tak bardzo Go kocham...Tak bardzo.
Podnoszę się z podłogi, biorę ostry nóż ze sołu i biegnę w stronę Gale'a. 
Nawet tego nie zauważa kiedy wbijam mu nóż prosto w klatkę piersiową.
Na pocżtątku, łapie mnie mocno na barki....ale z każdą sekundą uścisk staje się lżejszy. Aż w końcu Gale mnie puszcza i s upada z impetem na podłogę..
Dobiero po chwili zdaję sobie sprawę z tego co zrobiłam...Patrzę na ciało Gale'a..
Zaczynam krzyczeć w niebo głosy....
Po chwili czuję, czyjeś ciepłe ramiona ogrzewające mnie...To, to nie możliwe.
- Katniss, obudź się! Katniss! Słyszysz! To tylko zły sen! - Natychmiast sie budzę, prosto w ramionach Peety..Mojego Peety.
- Ty żyjesz!  Mówię z ulgą.
- Tak, już cicho, jestem przy Tobie. - Mówi, gładząc mnie po włosach, nadala przytulając.
- Kocham Cię,
- Kocham Cię - Całuję go,  jego usta są dla mnie pożywieniem, tylko Peetą nasycę się do końca. Jego usta całujące moje, to właśnie to czego pragnę. 
Pragnę go z każdą chwilą coraz bardziej.
Tym razem to on pogłębia pocałunek. Zarzucam mu ręce na szyje, a on kładzie swoje w talii, przyciągając mnie do siebie.
Oboje się kładziemy, ja na nim, ale już po chwili on na mnie.
Nie leży na mnie całym ciężarem, tak jak Gale....Od razu wypieram tę myśl.
Lekko napiera swoim ciałem na moje co jeszcze bardziej mnie rozpala.
Peeta całuje moją szyje..
Właśnie zabieram się do rozpinania jego koszuli, gdy nagle........


Następna notka może  jutro <3 :* 

czwartek, 2 lipca 2015

29.Za to, że z nim nie jest.

Po chwili rozlega się tak znany mi dźwięk który oznacza że już trzeba ruszać.
My jesteśmy na samym końcu, i kiedy wyjeżdżamy ludzie zaczynają krzyczeć, piszczeć.
Ściskam mocniej ręke Peety, naprawdę nie wiem z czego oni się cieszą,...
Wykrzykują nasze imiona...Staram się nie zwracać n nich uwagi, przychodzi mi to dość łątwo.
Patrz jak by było to poniżej Twojej godności - Powtarzam sobie w myślach.
Nawet nie zauważam kiedy dojeżdżamy do stanowiska na którym znajduje się Paylor.
Wstaje, podchodzi do mikrofonu
-Witajcie na ostatnim już tournee zwycięzców. .... -  Słyszę tylko początek jej oficjalnej przemowy, później już nie mogę się skupić. Przypomina mi się wszytsko przed igrzyskami,  tu wspomnienia są silniejsze, spoglądam na Peete a on na mnie,
- Wszystko w porządku? - Nie mówi tego na głos, ale wystarczy bo rozumiem po ruchach jego ust, ja tak samo odpowiadam
- Tak .. - Uśmiecha się a ja odwzajemniam uśmiech.

Paylor najwyraźniej skończyła, rydwany ruszają


Kiedy wysiadamy podchodzi do nas Haymitch, Effie Johanna, Beete i Annie
- Mam dla was chyba dobrą wiadomość - Mówi mentor, przy okazji się uśmiechając
- Jaką?
- Nie będzie wywiadu z Caesarem, ponieważ coś mu się stało czy coś .. - Kończy Johanna.
- Aha, jeszcze jedno, jutro wieczorem jest przyjęcie -
- Znowu? Pogięło ich? Chyba nie mają już na co kasy wydawać - Jestem poirytowana, ile można?
-Ciekawe w co ja się znów ubiorę ... - Nigdy nie miałam takich problemów, no ale na serio, przecież nie pójdę ubrana tak jak na co dzień,
- Katniss, spokojnie, Jutro z samego rana pójdziemy na zakupy ... Będzie cudownie - Effie aż tryska energią, ja niestety jej nie podzielam,.
- Wszyscy? - Pyta Peeta
- Tak, wszyscy, i nie ma marudzenia.. - Effie jest już poddenerwowana.
- No super, dziennikarze nie dadzą nam spokoju - Johanna jest nie zadowolona z tego pomysłu, zresztą jak i ja
- Koniec dyskusji, idziemy na kolację, - Mówi Annie, która do tej pory się nie odzywała..
- Na początek to ja muszę zmyć ten makijaż.. - Jestem już trochę zmęczona.

Wszyscy się rozchodzą aby dojść do ładu ze swoim wyglądem.


Kiedy wchodzę do przedziału od razu rzucam się na łóżko, Peeta wchodzi za mną wpisuje kod i zamyka drzwi, podchodzi do łóżka
- Kochanie wstawaj, trzeba się ogarnąć do kolacji..- Nie chętnie wstaję, podchodzę do niego, staję na palcacach i go całuję, Peeta jedną rękę kładzie delikatnie mi na karku a drugą obejmuje w talii, ja zarzucam mu ręce na szyję... Pogłębiam pocałunek, a Peeta coraz bardziej i mocniej przyciąga mnie do siebie.. nie zosytawiając żadnej luki pomiędzy naszymi ciałami..Teraz zauważam jak bardzo do siebie pasujemy ..
- Kocham Cię - Szepcze pomiędzy naszymi pocałunkami
- Kocham Cię - Odpowiadam, odsuwam się od niego ..
- Też bym nie chciał żeby Johanna wpadła do naszego pokoju nie proszona - Uśmiecham się..

Jestem ubrana w zwykłe dżinsy i w luźną czarną koszulkę, Peeta ma na sobie czarne spodnie i niebieską koszulkę, spod której widać jego mięśnie....

Spotykamy się w salonie, przy stole pełnym jedzenia.
Po raz pierwszy zaczynam rozmowę
- Nie szkoda im pieniędzy na to? - Pytam zajadając ię truskawkami w czekoladzie
- Katniss, a kogo to obchodzi? Najwyraźniej budżet Kapitolu nieźle się trzyma.,,,- Haymitch nie kończy bo Peeta mu przerywa
- Muszę wam coś powiedzieć ..- W jego pięknych oczach widzę strach i troskę, więc wyczywam  że to nie będzie dobra wiadomość.
- Jak przechodziłem przez korytarz do naszego przedziału to niechcący usłayszałem rozmowę swóch typków ...Mówili coś, że na tym przyjęciu,....Gale....- Peeta się jąka, jak nigdy...
- No dokończ to wreszcie! - Johanna krzyczy..
- On chce się odbić na Katniss... za to że nie jest z nim... .. - Otwieram usta z przerażenia, nie mogę w to uwierzyć,
- I dlatego Katniss nigdzie nie pójdzie,,- Kończy Peeta stanowczym tonem
- Peeta, to przyjęcie jest obowiązkowe dla zwycięzców .. - Haymitch jest bardzo spokojny, no, przynajmniej na takiego wygląda..,.
- Nie jestem już głodna.. - staję od stołu i idę do przedziału,..Rzygać mi się chce jak i nim pomyślę....I jeszcze o tym co on mi robił.
Niestety, w przedziale jestem sama,...Idę do łazienki , myję się ...... jestem ..przerażona.... nie mogę zasnąć przez kilka godzin, ale zmęczenie bierze górę ...   Peeta pewnie wróci później ...brakuje mi go ...




Następna notka nie bawem :* ♥

sobota, 27 czerwca 2015

28.Jesteś piękna.

Budzi mnie pukanie do drzwi. Peety nie ma obok mnie, tym razem jestem spokojna. Patrzę na zegarek
- O nie! Effie mnie zabije! - Jest 16:43, pospiesznie wstaję z łóżka, biegnę do łazienki, odkręcam kran i przemywam twarz. Wybiegam aby otworzyć drzwi.
- Dziewczyno, zdajesz sobie sprawę z tego która jest godzina? - Jeszcze nigdy nie widziałam Effie tak zdenerwowanej ( no oprócz sytuacji w której Haymitch jest pijany i jej podpadnie ).
Bierze mnie za ręke i wprowadza z powrotem do pokoju
- Masz się z tąd nigdzie nie ruszać, rozumiesz? Zaraz wracam idę po Johanne i potrzebny sprzęt aby Cię przygotować. Wychodzi. Siadam na łóżku i zaczynam skubać skórki z nudów.
Po dobrych 10 minutach wchodzi Effie a za nią Johanna, jest ubrana jest w piękną brązową suknię aż do ziemi w pasie ma przwiązany pasek, z przodu wysadzany jest brylancikami a z tyłu piękna kokarda, dekold jest nie duży, do tego jest skromna branzoletka z malutkim listkiem a kolczyki są w kształcie listków natomiast na nogach ma czarne sandałki, ale nie jestem pewna ponieważ suknia zasłania.
Jak to Johanna, musi mi nawrzucać,
- Oszalałaś? Ciemna maso, ileż można spać? Boże, jak ty mnie denerwujesz!
- Spokój! Katniss, ja za Ciebie na pewno się kąpać nie będę! Marsz do łazienki, pędęm! - W Effie głosie nie słychać denerwującego kapitolańskiego akcentu, bez niego brzi całkiem/......Normalnie.
Nie zastanwiając się wstaję z łóżka, wyjmuję z szuflady czystą bieliznę i maszeruję do łazienki.
Staję przy lusterku, zdejmuję gumkę z włosów i rozpaltam warkocz. Rzobieram się i wchodzę pod prysznic.
Ciepła woda ogrzewa moje ciało, nalewam trochę szamponu na ręke o zapachu brzoskwiniowym, po czym wsmarowuję go we włosy, spłukuję, biorę myjkę i na nią nalewam żelu pod prysznic, który pięknie pachnie pomarańczami.. delektuję się zapachem, ale nie na długo ponieważ Johanna wali we drzwi i coś krzyczy...Chcę zostać dłużej, ale Jo pewnie jeszcze bardziej się zdenerwuje.
Wychodzę z kabiny, wycieram sie ręcznikiem, rozczesuję włosy i zakładam bieliznę. Kiedy jestem już gotowa, wychodzę z łazienki. Widzę że Johanna nie ma do mnie już sił i nic się nie odzywa.
Effe każe mi usiąść przed lustrem.suszy moje włosy, upina je w piękny kok i wplata w niego czarny kwiat, Johanna zajmuje się moim makijażem, nakłada dużo pudru, róż na policzki, moje usta podkreśla czerwoną pomatką, na oczach mam czarne cienie, i doklejane sztuczne rzęsy przez co moje wydają się dłuższe, grubsze i ładniejsze.
Kiedy kończą, przychodzi czas na sukienkę.
Effie wyjmuje ją z szafy, pomaga założycz i zasuwa tyłu złoty suwak.
Suknia jest cała czarna, również jak Johanny jest do ziemi, ma czarny pasek a na nim drobne czerwone kryształki. Kolczyki też są drobnymi krzyształkami wszytsko do kompletu, branzoletka również. Do tego zakładam czarne sadłaki na lekkim koturnie zapinane na gruby pasek.
Teraz jestem w pełni gotowa.
- Jeśli ktoś mi powie że moja przjaciółka jest brzydka to osobiście odrąbie mu głowę siekierą.
Lekko się uśmiecham.
Oglądam się w lustrze i naprawdę wyglądam pięknie.
- No dobrze, pora się zbierać. Haymitch pewnie siłą musi utrzymywać Peete żeby tu nie wtargnął. - Effie wyciera łezkę z oka i się uśmiecha.
- Chodźmy - Wszystkie wychodzimy z pokoju, Peeta już stoi na korytarzu, ma na sobie coś w potobie do garnituru. Również ubrany jest na czarno, drobne kryształki są dodatkiem tak jak w mojej sukni.
Rzucam mu się na szyję, ale niestety coś albo coś mnie zatrzymuje. To Johanna
- Chcesz zepsuć arcydzieło? - No tak, nie pomyślałam o tym. One się tak napracowały.
Peeta podchodzi do mnie i bierze za ręke, patrzy mi głęboko w oczy
- Jesteś piękna -Wiem że mówi prawdę. Nachyla się i szepcze mi do ucha
- Gdybym mógł zaciągnął bym Cię do sypialni i nie wypuszczał do końca mojego życia - Lekko przygryza płatel mojego ucha,
- Dobra, dobra. koniec tych erotycznych scenek - Mówi Johanna... I co? Jakie erotyczne scenki?
Bierzemy się za ręce i kierujemy się na dół.

Na dole czeka czarny rydwan przystrojony w czerwone brylanciki, ale trochę większe niż przy naszych ubraniach.
Widzę Annie, Beetee, Eobarie, i innych.

Wsiadamy od rydwanu, Peeta pomaga mi bo inaczej już dawno leżała bym jak długa.


Mam nadzieję że wam się spodoba :) Następna notka niebawem.

czwartek, 25 czerwca 2015

27. Nie chciana rozmowa

- Wstajemy ! co za pół mózgi ! Już !! No ruszać cztery litery ! - Te krzyki są nie do zniesienia więc z przymusu otwieram oczy i widzę Johanne, no jasne... i po chwili orientuje się że jestem nago, i Peeta ..
- O Matko !! Ludzie, wstydźcie się ! - Johanna wpada w śmiech.
Peeta który nic nie mówił..
- Johanna ! Wyjdź stąd ! Już ! - Drze się na całe gardło.
- Dobra, dobra, już idę - Johanna wychodząc, nadal się śmieje .
- Nic nie powiem - I nagle ja wpadam w śmiech a Peeta zaraz po mnie..
Nachyla się i mnie całuje, namiętnie.
Zatracam się w tym pocałunku .. Jego dłonie błądzą po moim ciele ,.. Jestem rozpalona do czerwoności, chcę poczuć go w sobie, tą rozkosz którą czułam w nocy...
- Jak nie wyjdziecie za 5 minut to osobiście wtargnę tam i was wyciągnę z łóżka w takim stroju w jakim jesteście,..czyli bez... - Wali w drzwi..
- Dobra już idziemy - Odkrzykuję..
- Czyli musimy iść .. - Też jestem zawiedziona.. no cóż.
-Możemy chociaż wziąć kąpiel ! - Krzyczę do Johanny bo czuję że ona jeszcze tam stoi, i mam rację
- Ani się ważcie !! Znając was to nie będzie was 2 godziny.. ! Ruszać się ! - Słychać że odchodzi.

Wychodzimy już w pełni ubrani, Johanna z Haymitchem i Effie siedzą na kanapie, i o czymś rozmawiają. trzymając się za ręce podchodzimy i siadamy obok nich, Peeta obok Haymitcha a ja wdrapałam się na kolana Peety, zdaje się że nikt nie zwraca już na to uwagi..
-Więc tak, Katniss z Peetą nie muszą już udawać zakochanych ... - Uśmiecha się.
- Dziś jest kolacja z prezydent Paylor i jej ,, zastępcą '' - Mówi Effie
- Będziecie musieli się ubrać w oficjalne stroje, Katniss Tobie przyszykuję sukienkę a Tobie Peeto garnitur. - Już chcę otworzyć usta ale Effie nie daje dojść mi do słowa i kontynuuje
- Tak wiem, wiem, nie lubicie takich ubrań. Ale musicie to przetrwać . - Effie uśmiecha się.
- Tylko nie urywajcie się za wcześnie z tej imprezki - Johanna ledwo powstrzymuje się żeby nie parsknąć śmiechem.
- Nie musisz się o to martwić Johanno - Teraz odpowiada Peeta, jest trochę poirytowany.

Idziemy do stołu na śniadanie .. kiedy siedzimy już, przypomina mi się ruda dziewczyna, nie daje mi spokoju ta myśl. Z zamyślenia wyrywa mnie głos służącego
- Słucham ... - Jest mi strasznie głupio
- Czy podać Pani coś jeszcze ? - i wtedy wpada mi do głowy.
- Tak, poproszę jagnięcinę z suszonymi śliwkami- Służący, kłania się i odchodzi,

Czekając na danie rozmawiamy o różnych rzeczach,.. o tournee, ubraniach , jedzeniu itp.
Ale ja nie mogę się skupić na żadnej z tych rozmów, myślę o tej dziewczynie..
przede mną postawiony jest talerz z moją ulubioną potrawą, natychmiast biorę się do jedzenia.
Jest wyśmienita, nic sie nie zmieniła od ostatniego pobytu tutaj.
Gdy kończę jeść, słyszę że temat zszedł na temat Gale'a.
- Dlaczego Paylor pozwoliła na to żeby go wypuścili ? - Peeta jest poddenerwowany.
- Nie mam pojęcia - odpowiada nasz były mentor
- Ona jest nienormalna i tyle !!  I jeszcze tego buraka ustawiła jako zastępcę !! I jaka tu sprawiedliwość ! Każdy wie co to bydle zrobiło Katniss .! Niech mi tylko go dopadnę we własne ręce... Posiekam go na kawałeczki posklejam i jeszcze raz go posiekam i tak z dziesięć tysięcy razy !! Aż mi się znudzi ... !! - Johanna nie panuje nad sobą.
Ja się nic nie odzywam, tylko siedzę i słucham.
Johanna z wstaje od stołu i z impetem przewraca krzesło ,i odchodzi
- A ty gdzie idziesz ? - Drze się Haymitch za nią, ale ona nic nie odpowiada, po chwili słyszymy mocne trzaśnięcie drzwiami.
- Katniss..- Peeta nie kończy bo mu przerywam
- Nie Peeta, nie chcę o tym rozmawiać. Wybaczcie ale ja już się najadłam i pójdę sobie. - Wstaję od stołu i delikatnie podsuwam krzesło po czym odchodzę.
Słyszę za sobą Peety kroki, wchodzi za mną do  naszego pokoju ( wreszcie przydzielili nam wspólny ) .. Siadam na łóżku a Peeta obok mnie. Obejmuje mnie ramieniem, nic nie mówi tylko po prostu przytula. Z moich oczy zaczynają płynąć słone i ciepłe łzy, jeszcze bardziej wtulam się w Peete, a on mocniej mnie do siebie przygarnia.
- Cii..Katniss, spokojnie. Jestem przy Tobie, nie bój się -
- Ale jeśli on jeszcze raz to zrobi ? - Mówię przez łzy, naprawdę się boję Gale'a, jeśli raz mnie skrzywdził i wyszedł na tym bardzo dobrze to teraz nie cofnie się przed niczym
- Katniss, jesteś bezpieczna rozumiesz ? Nie pozwolę Cię skrzywdzić.  - Całuje mnie w czoło, taki mały gest a ja po chwili przestaje płakać.
- Katniss, połóż się -
- Nie -
- Dlaczego ? -
- Nie położę się bez Ciebie, Nie chcę abyś odchodził
- Nigdzie się nie wybieram, - Kładzie się na łóżku a ja wręcz na nim. Teraz potrzebuję jego ciepła.
Zaczynam go całować.. nie ma żadnych delikatnych pocałunków, żeby nasycić wewnętrzny głód, zaczynam go namiętnie całować..

Leżymy tak przez cały dzień, rozmawiając, całując się i przytulając.




Nie wiem kiedy następna notka ale postaram się jak najszybciej :*