Ubieram się w szlafrok i wychodzę z przedziału.. słyszę jakąś rozmowę.
Wchodzę do innego przedziału..Po cichu
Peeta z Haymitchem siedzą na kanapie i o czymś rozmawiają,wytężam słuch
- Jak to go wypuścili ? - Pyta zdenerwowany Peeta, a ja nie wiem o co chodzi.
- Sam nie wiem, słyszałem że prezydent Peylor naopowiadał bajeczek że tak nie postąpi, to było z powodu złamanego serca przez Katniss itp.. - Tłumaczy Haymitch
- I co ? Teraz chodzi sobie po Kapitolu jak gdyby nic się nie stało ? Przecież to niedorzeczne
-Chyba ma jakąś ochronę czy coś, żeby znów nic ,,NIE NAROZRABIAŁ '' - Haymitch mocno akcentuje słowo Nie narozrabiał.
- Nie, to nie może być prawda - Mówię, oni odwracają się i chyba dopiero teraz zauważyli że tu jestem. Osuwam się na kolana..i chowam twarz w dłoniach, nie mam siły płakać. Peeta szybko do mnie podchodzi, chce mnie już przytulić,
- Nie,Peeta zostaw mnie. Dlaczego to przede mną ukrywałeś ? Sądziłeś że się nie dowiem ? - Całe dotychczasowe szczęście posypało mi się
- Nie, Katniss, dopiero teraz się dowiedziałem od Haymitcha
- To prawda - Potwierdził
- Dlaczego ona to zrobiła ? Przecież on .....on chciał - Nie dokańczam. Peeta tuli mnie do siebie
- Cii,już dobrze, nic Ci się nie stanie, przy mnie jesteś bezpieczna. - Uspokaja mnie , bierze mnie na ręce i zanosi do naszego przedziału, kładzie mnie delikatnie na łóżku,siada obok mnie,
- To przecież nie możliwe - Mówię głosem ledwo słyszalnym.
- A jednak, ten drań wyszedł - Peeta przygarnia mnie do siebie, czuję przyjemne ciepło.
- Jesteś zmęczona - Słyszę w jego głosie i widzę w oczach że on również.
- Ale Ty połóż się zemną , nie chcę zostać sama - Nie wiem czego się boję, ale nie chcę żeby mnie zostawił.
- Dobrze - Peeta kładzie się na łóżku, a ja się w niego wtulam,,
- Tak bardzo Cię kocham, jesteś dla mnie wszystkim - Mówię całą prawdę
- Ja Ciebie też Kocha,, najbardziej na świecie - Całuje mnie w kark a jego oddech przyjemnie ogrzewa moje ciało. Czuję się bezpieczna czując jego przy sobie.
- Śpij - Słyszę że on też jest bardzo zmęczony.
Zasypiam.
Nagle się budzę, jestem w jakimś pomieszczeniu, leżę na podłodze, jestem w piżamie, nie mogę się poruszyć, nie mam siły.. ledwo oddycham, czuję coś w mojej ręce,
Welflon, widzę malutkie strużki krwi wypływające ze mnie, jestem coraz słabsza. z każdą kroplą tracę siłę, jasne światło razi mnie w oczy, ale po chwili moje oczy przyzwyczajają się do światła.
Nagle ktoś wchodzi do pomieszczenia w którym się znajduję.
Widzę tylko zarys potężnej sylwetki. Moje obawy wzrastają z każdą sekundą,
- No hej , Kotna, bardzo tęskniłem, a ty ?? - tyle sarkazmu w jednym zdaniu mojego Byłego przyjaciela...najlepszego przyjaciela, wierzyć się nie chce, ale taka jest prawda, zabił moją siostrę, a teraz ..no cóż jak widać, próbuje mnie zabić.
- Dlaczego to robisz ? - Zdołałam wydukać z siebie, ale dużo mnie to kosztowało.
- Jeśli ja nie mogę Cię mieć to nikt inny też nie - Chyba zirytowało go moje pytanie.
- Jak twój kochaś Cię znajdzie, będzie załamany, bo znajdzie Cię martwą....Lub wcale Cię nie znajdzie, to już zależy od niego - Mówi z przekornym uśmieszkiem.I wychodzi, tak po prostu,
zostawiając mnie samą, ze świadomością że niedługo umrę. Koniec mojego żywota na tym świecie, może to i dobrze, Peeta znajdzie sobie kogoś z kim będzie naprawdę szczęśliwy, i już nigdy go nie skrzywdzę
Katniss przestań, przecież on Cię kocha, karcę siebie... Nie wolno Ci tak myśleć, on Cię znajdzie i schowa bezpiecznie w ramionach, schowa tam gdzie nie spotka mnie nic złego..
- To przecież nie możliwe - Mówię głosem ledwo słyszalnym.
- A jednak, ten drań wyszedł - Peeta przygarnia mnie do siebie, czuję przyjemne ciepło.
- Jesteś zmęczona - Słyszę w jego głosie i widzę w oczach że on również.
- Ale Ty połóż się zemną , nie chcę zostać sama - Nie wiem czego się boję, ale nie chcę żeby mnie zostawił.
- Dobrze - Peeta kładzie się na łóżku, a ja się w niego wtulam,,
- Tak bardzo Cię kocham, jesteś dla mnie wszystkim - Mówię całą prawdę
- Ja Ciebie też Kocha,, najbardziej na świecie - Całuje mnie w kark a jego oddech przyjemnie ogrzewa moje ciało. Czuję się bezpieczna czując jego przy sobie.
- Śpij - Słyszę że on też jest bardzo zmęczony.
Zasypiam.
Nagle się budzę, jestem w jakimś pomieszczeniu, leżę na podłodze, jestem w piżamie, nie mogę się poruszyć, nie mam siły.. ledwo oddycham, czuję coś w mojej ręce,
Welflon, widzę malutkie strużki krwi wypływające ze mnie, jestem coraz słabsza. z każdą kroplą tracę siłę, jasne światło razi mnie w oczy, ale po chwili moje oczy przyzwyczajają się do światła.
Nagle ktoś wchodzi do pomieszczenia w którym się znajduję.
Widzę tylko zarys potężnej sylwetki. Moje obawy wzrastają z każdą sekundą,
- No hej , Kotna, bardzo tęskniłem, a ty ?? - tyle sarkazmu w jednym zdaniu mojego Byłego przyjaciela...najlepszego przyjaciela, wierzyć się nie chce, ale taka jest prawda, zabił moją siostrę, a teraz ..no cóż jak widać, próbuje mnie zabić.
- Dlaczego to robisz ? - Zdołałam wydukać z siebie, ale dużo mnie to kosztowało.
- Jeśli ja nie mogę Cię mieć to nikt inny też nie - Chyba zirytowało go moje pytanie.
- Jak twój kochaś Cię znajdzie, będzie załamany, bo znajdzie Cię martwą....Lub wcale Cię nie znajdzie, to już zależy od niego - Mówi z przekornym uśmieszkiem.I wychodzi, tak po prostu,
zostawiając mnie samą, ze świadomością że niedługo umrę. Koniec mojego żywota na tym świecie, może to i dobrze, Peeta znajdzie sobie kogoś z kim będzie naprawdę szczęśliwy, i już nigdy go nie skrzywdzę
Katniss przestań, przecież on Cię kocha, karcę siebie... Nie wolno Ci tak myśleć, on Cię znajdzie i schowa bezpiecznie w ramionach, schowa tam gdzie nie spotka mnie nic złego..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz