piątek, 29 maja 2015

21.To nie tak jak myślisz !

Odzyskuję przytomność, nadal jestem tam gdzie byłam tylko leżę na czymś, chyba to materac, twardy materac, lepsze to niż nic.
Wszystko mnie boli, patrzę na moją rękę, nie ma już welflonu, za to mam ogromnego sińca w tamtym miejscu.
Leżę i nie wiem co ze sobą zrobić. Nagle drzwi się otwierają i wchodzi Gale z jakimiś facetami, nie mam pojęcia kto to jest.

- Macie jej nie dotykać, ona jest moja, tylko moja, zrozumiano ? Jeśli któryś ją tknie, pożałuje - Oni kiwają głowami i wychodzą. Zostajemy sami, mam nadzieję że śmierć będzie szybka i bezbolesna.
- Co chcesz ze mną zrobić ?- Pytam ledwie słyszalnym głosem, jestem osłabiona. On uśmiecha się parszywie.
- JESZCZE nic - Mocno akcentuje słowo,, Jeszcze.''
- Jak to, jeszcze ? - Jestem wystraszona, bo wiem że Gale jest zdolny do wszystkiego, nie myśli racjonalnie.
- Wszystko w swoim czasie, Katniss...- Rusza w stronę drzwi, mam ochotę krzyczeć wierzgać ale wiem że nie mogę. Nagle odwraca się i wraca w moją stronę

- Albo wiesz co, leciutko się zabawimy - W ogóle nie wiem co on ma w zamiarze.
Klęka przede mną, podnosi mnie tak żebym siedziała, i zaczyna się do mnie dobierać, chcę się bronić, ale na nie wiele sie to  zdaje. Jest za silny, całuje mnie od szyi w dół, jest obleśny,
- Nie, !! Nie masz prawa mnie dotykać !! Tylko Peeta może !!! Ty nie !! I nigdy nie będziesz mógł !- Skądś znajduję siły i bardzo mocno kopię go kroczę, aż zatacza się pod ścianę.
- Ty, Ty suko ! - Jest nieźle wkurzony. Ledwo podnosi się z podłogi, podchodzi, łapie mnie za włosy i mocno rzuca na podłogę, rzucam się na niego, przewraca się a ja korzystając z okazji pochylam sie i zaczynam okładać go pięściami, Wstaję i szybko biegnę do drzwi, zbiegam ze schodów. Na szczęście nikt mnie nie zauważył, wybiegam z domu na Kapitolańskie ulice, wszędzie pełno ludzi. Biegnę do pałacu prezydenckiego, wbiegam po schodach, jestem zdyszana. Wbiega do głównej sali i widzę ...nie to nie możliwe, on nie zrobił by mi tego,..Niee. Peeta stoi i trzyma w ramionach śliczną blondynkę, całują się. Zataczam się do tyłu, prawie przewracając się. On chyba mnie zauważył i bo słyszałam jego krzyki.
- Nie Katniss, stój , to nie tak jak myślisz, STÓJ !!- Nie zauważam samochodu nadjeżdżającego z lewej strony i......po chwili czuję ogromny ból rozchodzący sie po całym moim ciele,..a potem tylko ciemność..



Postaram się jak najszybciej napisać następną :) Pozdro :* ♥

2 komentarze:

  1. Właśnie skończyłam czytać wszystkie dotychczasowe rozdziały i są super! Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie długo :* i dziękuję

    OdpowiedzUsuń