Jej...jak ja tęskniłam za jego ustami...są takie.......pyszne....jestem coraz głodna jego ust,chcę więcej i więcej, ale niestety musimy przerwać ponieważ do mojej sali wszedł lekarz... Peeta usiadł na krzesło, trzymając wciąż mnie za rękę, z uśmiechem na twarzy,
- oo..widzę że się pani obudziła, Panno Everdeen - Mówi z zadowoleniem.
- Na to wygląda, - Mówię obojętnym tonem/
- Jednak nasze kroplówki podziałały.
- Nie, przez wasze kroplówki miałam coraz więcej koszmarów. To dzięki niemu się obudziłam. - Spojrzałam prosto w oczy Peety i się uśmiechnęłam, on odwzajemnił uśmiech,
- Rozumiem, ma Pani jakieś bóle ??? - Pyta lekarz przez cały czas coś notując.
- Tak ogólnie to jedno mi teraz tylko przeszkadza i mam wielką prośbę - Mówię z naciskiem.
- Słucham ?
- Po pierwsze : kiedy zostanę wypisana z tego wariatkowa do domu >?> A po drugie : Czy mogę zostać z moim chłopakiem sam na sam ???? - Wzrasta we mnie irytacja
- Więc, dziś Panią jeszcze poobserwujemy a jak będzie wszystko dobrze to jutro panią wypiszę.. A teraz do widzenia,- Lekarz odwraca się i wychodzi... Kiedy lekarz zamyka drzwi,.. Ja szybko odłączam wszystkie kroplówki, schodzę z łóżka i rzucam się na kolana Peety, on przytula mnie mocno
- Wiesz że powinnaś leżeć teraz w łóżku. - Mówi rozbawiony ale jednocześnie zmartwiony,
- Wiem, ale wolę twoje kolana i ramiona - Wtulam się w niego mocniej wchłaniając jego zapach, pachnie cynamonem i czyms jeszcze, czymś czego nie rozpoznaję....może...tak...pachnie, domem.
Naszym domem... Miażdżę jego usta moimi, i ponaglam pocałunek, jak by miało go zabraknąć...jestem głodna...głodna Peety..
- Jestem głodna- Mówię odsuwając się od niego, na odległość taką że nasze czoła się stykają, jego oddech owiewa mi twarz i oddycham jego powietrzem. On chyba nie zrozumiał intencji moich słów
-Poczekaj, zaraz coś przyniosę - Chce mnie zsadzić ze swoich kolan, ale ja ani drgnę.
- Jestem głodna Ciebie - Znów zaczynam go całować....Po chwili drzwi się otwierają, natychmiast odsuwam usta moje od Peety.... Do sali wchodzi Johanna i Haymitch.
- Serio ?? Dopiero co się obudziła i już na twoich kolanach ??? Nigdy was nie zrozumiem - Mówi Johanna z pogardą ale jej to nie wychodzi.
- Ooo, jak się spało skarbie - Haymitch podchodzi a ja schodzę z kolan Peety i przytulam Haymitcha . Odwzajemnia uścisk..Potem Johanne. Ten uścisk jest krótki. ale zapadający w pamięć.
- No to kiedy wychodzisz, skarbie ??? Pyta zaciekawiony i chyba przejęty.
- Mam zostać do jutra, jak wszystko będzie dobrze, to
mnie wypiszą.
- No to super !!. - Krzyczy Johanna, Peeta nic nie nie odzywa.
- No to może my zostawimy was samych, przyszliśmy tylko sprawdzić jak się czujesz , No to do jutra, skarbie - Żegnają się i wychodzą, a ja z powrotem siadam na kolana Peety, wtulając się w jego pierś. A on mnie obejmuje swoimi silnymi dłońmi w pasie, Po chwili szepcze mi do ucha przy okazji je drażniąc.
- Powinnaś się położyć.
- Dobrze, ale pod jednym warunkiem -Marszczy brwi, więc szybko dodaję,
- Że ty położysz sie ze mną.
- Ale Katniss..... - Chce coś dodać ale ja mu przerywam.
- Tak albo nie, inaczej nigdzie się nie ruszam.
- Jesteś przekonująca - Uśmiecha się ciepło. Kładę się na łóżku a on obok mnie,..Po chwili leżę w niego wtulona, a on oplata moje ciało rękami...Czuję ciepło jakiego mi brakowało, jego oddechu... Mojego Peety...
- Zostaniesz ze mną >? - Szepcze. Peeta całuje mnie w kark a po moim ciele rozpływa się przyjemnie ciepło...
- Zawsze - Na wpół śpię ale te słowo zapada mi w pamięć, po czym zasypiam w jego silnych, ciepłych i dających mi bezpieczeństwo ramionach.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz