czwartek, 7 maja 2015

12.Chcę się już obudzić!!!!

Schodzimy na dół , niechcący potykam się na schodach i z impetem ląduję na podłodze. Przeszywa mnie straszny ból. Widzę ciemność przed oczami. I czuję tylko jak jestem unoszona w górę..... Potem tracę przytomność..... Po chwili,budzę się na łące pełnej kwiatów ..a do okoła jest las... Podnoszę się z ziemi, widzę Prim wychodzącą zza drzewa, jest w pięknej błękitnej sukience do kolan, a na głowie ma wianek z kwiatów, jest piękna. Idę w jej stronę.. nagle s drugiej strony lasu wybiega zmiech i biegnie prosto w jej stronę, ja też zaczynam biec, żeby ją ochronić, ale zmiech jest za szybki...zbyt szybki ..dopada ją pierwszy...Prim jest cała we krwi... jej ciało jest rozszarpane, Snow...Snow wychodzi z lasu, śmieje się ...Mam ochotę go rozszarpać..

- Teraz widzisz Panno Everdeen jakie konsekwencje niesie bunt przeciwko Kapitolowi i mnie, - Przechodzi obok ciała Prim.. Nie to nie możliwe .....Snow nie żyje...nie on nie żyje.
- Ty nie żyjesz - Krzyczę na całe gardło, ale cała aż się trzęsę z przerażenia .
- Doprawdy ??? - Zza pleców wychodzi Peeta, on,,,,on wygląda okropnie.. cała twarz w sińcach,. Dopiero po chwili do mnie to dochodzi, oni go torturowali.
- Peeta - Mówię słabym głosem, a po moim policzku spływa łza, potem kolejna i kolejna.
- Kocham Cię - moje łzy nie chcą lecieć.On idzie w moją stronę patrząc na mnie ze zgrozą.
- KŁAMIESZ !!! Jesteś zmiechem, cholernym zmiechem !! Zabiłaś moją rodzinę, przez Ciebie zginęła Twoja siostra !!! A teraz chcesz zabić mnie !! Ale ja najpierw zabiję Ciebie !! - Rzuca się na mnie.. przewracam się, on siedzi na mnie i zaciska swoje ręce na mojej szyj, tak mocno że nie mogę złapać oddechu. A Snow tylko stoi i się śmieje.

Próbuję się wyrwać z tego koszmaru ale to na nic, następny po następnym. Nie chcą mnie opuścić.

Jestem przed pałacem Prezydenckim. Wszędzie zamieszanie, Rebelianci strzelają, ludzi padają jak muchy, inni biegają i wrzeszczą.. Widzę spadochrony lecące w stronę pałacu, po chwili orientuję się co to jest...

- NIE!!!! PRIM!!! UCIEKAJ !!!! SŁYSZYSZ !! UCIEKAJ !! TO BOMBY !!!- Drę się na całe gardło, ale ona chyba mnie nie słyszy....Po chwili słyszę głośny wybuch, i porozrywane ciała niewinnych dzieci, w tym Prim, mojej Prim..Ona nie żyje, to wszystko przez Gale'a .. To jego pomysła, i nawet jej nie próbował ratować... Szarpię się, rzucam,,
- Katniss, obudź sie proszę, Katniss...Kocham Cię...Proszę, obudź się - Słyszę te słowa jak przez mgłę, mój Peeta mnie potrzebuje. Próbuję się obudzić, ale to nic nie daje.. Nie mogę .. i wtedy słyszę
- Katniss, proszę, obudź się, jesteś moim sercem a przecież bez serca nie da się żyć. Bez Ciebie i ja umarłem. Rozumiesz. Tęsknię... Potrzebuję Cię - Peeta, mój Peeta. Tak bardzo go kocham, chcę znowu się w niego wtulić, poczuć jego ciepło i naglę czuję to znajome ciepło na mojej ręce, jest tak bardzo mi znajome,,Chcę więcej tego ciepła... Chcę go zobaczyć, dotknąć go, ale nie mogę się ruszyć....Wieczny sen mnie męczy. Mam już tego dość... Koszmar po koszmarze.. Męczy mnie co chwilę, Czasami czuję jego rękę, ale to jak przez sen,, Czuję ciepło a tak jak bym go nie czuła..
Jestem bezsilna.. a on przeze mnie cierpi..a ja cierpię bo nie mogę go zobaczyć, dotknąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz