Idziemy do środka, podchodzi do nas kobieta drobna o siwiejących blond włosach... Szare oczy
- Mama - Mówię zaskoczona... Podchodzę i ją przytulam.
- Witaj Ktaniss...- Odsuwa się ode mnie
- Dzień dobry Pani Everdeen - Wita się Peeta
- Dzień dobry .- Mama uśmiecha się promiennie..
- Gdzie Johanna ?? - Pytam zniecierpliwiona.
- W swojej sali, czeka już spakowana... i zdenerwowana....Idźcie korytarzem prosto i ostatnia sala po prawo ...- Odchodzimy i idziemy do Johanny...Kiedy wchodzimy do jej sali, siedzi na łóżku ....
- Ile można na was czekać!!! .... Myślałam że zwariuję tu przez ten czas, zabierzcie mnie już stąd !! - Myślałam że się ucieszy, przytuli. A ona ma pretensje. Ale podchodzi i się przytula.. odwzajemniam uścisk..
- Miło znów Cię widzieć - Szepczę jej do ucha
- Ciebie również.- Odsuwamy się od niej. Peeta bierze jej rzeczy.
- Hejj !! Poradzę sobie !! - Krzyczy Johanna
- Nie wątpię ale pozwól. Johanna nie zaprzecza tylko się uśmiecha,.
Wsiadamy do poduszkowca, przelot nie trwa długo..zaledwie po kilku godzinnym locie jesteśmy już w 12. Wszyscy idziemy do domu Peety. Ja i Johanna siadamy przy stole.
- Zjecie coś ? - Pyta Peeta.
- NO JASNE !! JESZCZE SIĘ PYTASZ ? DAWAJ CO MASZ - Ona naprawdę jest głodna,... Po chwili nie wytrzymuję i wybucham śmiechem a Peeta zaraz po mnie.
- To dostanę coś czy nie ?? - Jest już zniecierpliwiona.
- Tak, już podaję - Peeta wyjmuje bułki serowe.. Moje ulubione..Mmm..
Johanna od razu bierze się do jedzenia,
Ja zjadłam tylko dwie i więcej nie zmieszczę. Biorę swój talerz i idę do zlewu .
Kiedy się odwracam, Peeta stoi naprzeciwko mnie a ja próbuję go ominąć, jednak nie udaje mi się to. Łapie mnie w talii i zaczyna namiętnie całować nie zważając na obecność Johanny..
- Kocham Cię - Mówi kiedy sie ode mnie odrywa .
- Ja Ciebie bardziej
- Nie, Ja Ciebie - Sprzecza się ze mną.
- Bardziej niż ja nie da się kochać - Kontynuuję .
- A jednak - Uśmiecha się, nadal trzymając mnie w swoich silnych, umięśnionych ramionach.
- Serio!!!!! Musicie !??? - Zrywa się od stołu i idzie na górę. Nie wiem o co jej chodzi.
- Pójdę do niej - Peeta kiwa kiwa głową . Wchodzę na górę i otwieram drzwi do naszej sypialni.
Siedzi na łóżku z głową schowaną w dłoniach,, ii ,.... i chyba płacze..Johanna płacze ???? Dziwne,..zawsze była twarda. Podchodzę cicho do łóżka tak żeby jej nie wystraszyć.
Siadam obok i ją przytulam a ona się wtula nadal płacząc.
- Co się stało ?? - Szepczę jej do ucha,
- Tak bardzo Wam zazdroszczę - Marszczę brwi.
- Czego ?? - Pytam bo naprawdę nie wiem.
- Miłości . Miała bym to wszystko gdyby nie te cholerne igrzyska.
- Już dobrze.. Masz nas a miłość się znajdzie ,
- Masz rację - uśmiecha się... Jaka ona jest zmienna, jak pogoda.
Wstaje z łóżka ociera łzy
- Ani słowa, okej ?? - Kiwam tylko głową na znak że zgoda.
Schodzimy na dół.
Johanna placze ! Nie moze byc :D cudownie :3
OdpowiedzUsuńJohanna też ma chwile słabości :D ale tylko przy osobach którym ufa ;)))
OdpowiedzUsuń